strona główna - itDesk w górach - relacja z wycieczki firmowej

itDesk w górach – relacja z wycieczki firmowej

itDesk w górach – relacja z wycieczki firmowej

Czy to oznacza, że dostarczamy skuteczne rozwiązania IT nawet w górach? Cóż, gdyby klient wezwał to czemu nie. Niedawna wycieczka firmowa w Karkonosze udowodniła nam, że nasi informatycy i reszta załogi może dotrzeć wszędzie. Jak wyglądał nasz wypad? Dowiesz się tego z galerii na blogu.

Dzień 1.

W sobotni poranek opuściliśmy nasze Opole i wyjechaliśmy do Szklarskiej Poręby. Na miejscu nastał czas by uruchomić mięśnie, które u informatyków zazwyczaj spokojnie wypoczywają. Dlatego zastanawialiśmy się nad pieszym wejściem na Szrenicę, ale koniec końców wjechaliśmy na ten szczyt kolejką. Wygodniejsza opcja wynikała z obawy o pogodę i drobne opóźnienie w trasie. Technologia pomaga nie pierwszy i nie ostatni raz, prawda?

Już na Szrenicy poczuliśmy pełen urok gór. Po przerwie na napawanie się widokami, ruszyliśmy już w prawdziwą trasę. Na nic zdały się jakiekolwiek informatyczne obliczenia, aplikacje czy założenia. Tu już liczyło się tylko nasz wysiłek, charakter i zespołowość – każdy szedł swoim tempem, a gdy trzeba było poczekaliśmy.

Wędrówka była męcząca, ale o dziwo pogoda dopisała (mimo, że prognozy mówiły co innego). Daliśmy radę i w końcu, późnym popołudniem, mogliśmy odetchnąć w schronisku „Odrodzenie”. Na górze czekał pyszny posiłek, ale widokami byliśmy wciąż nienasyceni. Na szczęście na drugi dzień czekał nas kolejny górski marsz.

Wieczorem wystarczyło nam jeszcze sił na turniej piłkarzyków i tenisa stołowego. Po integracyjnym posiedzeniu wszyscy udali się na zasłużony wypoczynek.


Dzień 2.

Niedziela zaczęła się od poranka z pożywnym śniadaniem, lecz nie było czasu na wylegiwanie się. Znów czekało nas wyzwanie, ale już wiedzieliśmy, że te górskie widoki są warte wysiłku.

Tak jak pierwszego dnia, był czas na wędrówkę, był czas na przerwę i był czas na uchwycenie gór w obiektywie. Z satysfakcją pokonywaliśmy trasę ze schroniska „Odrodzenie” pod Śnieżkę.

Tam część grupy weszła na szczyt, a reszta udała się już spacerem na dół, do Karpacza. Niedźwiedzi na szlaku nie było, ale każdy stwierdził że tu „Mi Sie podoba”.

Po krótkim relaksie w Karpaczu zasiedliśmy w autobusie i ruszyliśmy do naszego Opola. A myśli po wycieczce? To był udany weekend i… skoro w górę idą zyski naszych klientów… to i my też możemy „w góry”. Bawiliśmy się dobrze i jednego jesteśmy pewni, to nie był nasz ostatni tego typu wyjazd.

ZAPYTAJ O OFERTĘ

    Dodaj załącznik